Następny dzień?Wakacje.Najlepsze co może być.
-Ej są wakacje.-szturchnęłam Luka gdy robiliśmy śniadanie w kuchni u niego w domu.Widok mojego dawnego domu przyszywał mnie o dreszcz i chciało mi się płakać.Próbowałam nie spoglądać w to miejsce gdy jechałam gdziekolwiek.Moja reakcja na wakacje nie była dość wesoła jak na pierwszy raz.Mój zapłon o czym kolwiek był spóźniony. Mark pod względem zapłonu był strasznie zacofany.Gdy Cat,jego siostra uderzyła go w nogę dopiero po kilku sekundach jęknął z bólu nogi.
-Brawo!-krzyknął Luke.
-Wiem mam spóźniony zapłon.-zaśmiałam się.Ktoś zadzwonił do drzwi.-Czekaj otworze.-odłożyłam nóż i zrobiłam krok w stronę drzwi.Luke zatrzymał mnie.Spojrzałam na niego pytająco.
-To Cornelia.Nikt z naszej rodziny ani ze znajomych nie dzwoni tak długo do drzwi.Nawet dostawca pizzy ani listonosz.To na pewno ona.Idź do schowka pod schodami.Zapal światło.Drzwi są białe.Zasuń je dobrze wtedy nikt nie będzie widział ,że tam jest schowek.Będziesz czuć się bezpiecznie uwierz mi.Ja otworzę jej drzwi.-wziął mój nóż z deski do krojenia.Był naprawdę ostry.Poszłam do schowka.Drzwi były z zewnątrz oszklone i automatyczne po dotknięciu otwierały się same i zasuwały także.Weszłam i usiadłam na małym fotelu.Spojrzałam na drzwi.Teraz widziałam co dzieje się na zewnątrz.Zdałam sobie sprawę ,że to było lustro weneckie.Ściany były takie grube ,że nic nie słyszałam.Włączyłam radio i zaczęłam go słuchać.Spojrzałam znów na drzwi.Stała w nich Cornelia i patrzyła się.Myślałam ,że patrzy się na mnie ,ale przecież nic nie zobaczy.To lustro.Zobaczyłam Luka.Cała koszula we krwi.Wziął krzesło i rozbił je na głowie Cornelii z całej siły.Ta odwróciła się do niego.Było widać na jej twarzy wstręt i złość.Rzuciła się na niego.Przewrócili się oboje na podłogę.Ona na niego.Luke wyrywał się jej ale była za silna.Zobaczyłam jak chłopak odchyla głowę do tyłu i zaczyna krzyczeć. Cornelia zaczęła miażdżyć mu nadgarstki.Próbowałam otworzyć drzwi ,ale nie dałam rady.Kopnęłam w nie a lustro rozprysło się na kilka części.
-Pomóż -krzywił się z bólu.Usłyszałam jak łamie mu się kość w lewym nadgarstku.Podbiegłam do niej i pociągnęłam za włosy.
-Zostaw go.-syknęłam.Puściła rękę i wstała.-Po co ranisz najpierw jego?
-Żeby nie mógł cię uratować.
-Po co chcesz mnie zabić?Ty w ogóle żyjesz?
-Nie,nie żyje.Chce ci wyrządzić krzywdę bo ty zabiłaś mnie.Pamiętasz?
-O co chodzi?
-Minęły cztery lata a nie pół roku kochana.Wraz z Alexis i Taylor zabiłyście mnie.Tyle ,że nikt mnie nie znalazł.Zakopałyście mnie na cmentarzu we trzy.Nikomu nic nie powiedziałyście.I ja też nie pisnęłam ani słowa do tej pory.Próbowałam cię uwięzić w domku Alexis ale ktoś cię wyciągnął.A reszta dziewczyn zdążyła uciec.
-Czemu to mnie chcesz zabić?
-Znów to samo pytanie.-zaśmiała się lekko.-Nie chcę cię zabić bo chcę żebyś cierpiała w bólu jak ja w ziemi.Po roku czasu mnie odkopali.Po kilku dniach obudziłam się.Jestem inna niż kiedyś.Mam więcej siły.Jestem zdolna zrobić wszystko.
------------------------------------------------------------------
Będzie jeszcze część 7 III tylko jutro.;) Julie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz