Samochód stał na poboczu autostrady.Był ranek,a pogoda była pochmurna i zbierało się na deszcz.Nie słyszałam samochodów jadących na drodze co mnie zdziwiło.Wyszłam z jeepa i poszłam.Zobaczyłam rozbite samochody ,jeden na drugim.Spod klap od silnika leciała para.Podeszłam do jednego z aut i spojrzałam do środka przez szybę od strony kierowcy.Człowiek był cały we krwi,twarz leżała na kierownicy.Żona mężczyzny ledwo co oddychała i jęczała.
-Wszystko dobrze?-spytałam kobietę ,ale ona jakby wyparowała.Zniknęła ,a na siedzeniu została plama skrzepniętej krwi.Po chwili zdałam sobie sprawę ,że wszyscy nie żyją.Pobiegłam do naszego jeepa.Janette i Megan leżały na tylnich siedzeniach.Na twarzach miały wielkie dziury.Jakby ktoś powyciągał im skórę ostrymi paznokciami.Oczy miały skierowane w górę.Całe ręce były podrapane,wszystko było zakrwawione.Nie wiedziałam czy Luke nie żyje i zaczęłam panikować.Ręce i nogi trzęsły mi się,nie mogłam pozbierać myśli i zaczęłam płakać.Otworzyłam bagażnik i usłyszałam czyjeś wołanie o pomoc spod bagaży.Pomyślałam,że to Luke i zaczęłam wyrzucać wszystko z samochodu.Na podłodze leżał chłopak.Odwrócił głowę w moja stronę i wyciągnął rękę w moją stronę.Weszłam do bagażnika i oparłam jego głowę o moje kolana.
-Co się stało? Jak się tu znalazłeś?-spytałam a z oczu popłynęły mi zły na widok tego jak wygląda.
-Cornelia przyszła i pozabijała wszystkich.Straciłem przytomność i obudziłem się tu.Krzyczałem o pomoc i ty mnie odnalazłaś.
-Co dalej robimy?Wszyscy nie żyją.Zostaliśmy tylko my.
-Ty zostałaś.-szepnął i odgarnął moje włosy z twarzy.
-Luke,a ty?-oczy chłopaka zaczęły opadać i nagle zamknęły się.Przyłożyłam jemu twa palce do tętnicy ,ale umarł.Zostałam sama jak palec.Bez nikogo,na środku autostrady.Leżałam na podłodze w bagażniku i płakałam za Lukiem ,oraz wszystkimi moimi problemami.
Obudziłam się na siedzeniu pasażera obok Luka.Obróciłam się do tyłu i byłam spokojna ,ponieważ dziewczyny siedziały z tyłu.Wszyscy byli cali i zdrowi.
-Słuchaj miałam sen.-zaczęłam.-Cornelia wszystkich pozabijała.Nawet ciebie.Na autostradzie wszyscy byli trupami leżącymi w samochodach.Janette i Megan miały wydartą skóre na twarzy.Wszystko wyglądało jak z horroru.Na szczęście to był sen,chociaż może być to proroczy sen.Pamiętasz?Opowiadałam ci gdy śniło mi się ,że byłam w lesie i ktoś na mnie napadł.Tak się stało ,tylko to nie byłam ja.To była Taylor.
-Znaleziono ją?Co jej się stało?-spytała Megan.
-Najgorsze to ,że nie znaleziono ciała.W lesie były ślady krwi.Ciągnęły się kilka metrów aż nagle trop się urwał.Wykopano w tym miejscu dziurę chociaż nic nie znaleziono.Mówili o tym w telewizji gdy byłam w szpitalu i tego samego dnia zadzwoniłam do Alexis bo wiem ,że były przyjaciółkami ,ale nie chciała ze mną o tym rozmawiać.Nic nie słyszeliście?Mówiono o tym przez cały dzień.-wszyscy pokręcili przecząco głowami.-Nieważne.Musimy uważać na siebie i zawsze trzymać się razem.Nie wiadomo kiedy Cornelia może na nas zaatakować.Gdzie jesteśmy?-spojrzałam na zegar w samochodzie.Była godzina dziesiąta.-Od której jedziemy?Luke jechałeś całą noc?
-Jakoś tak wyszło.Piłem red bulla i nie wyczuwam zmęczenia.W bagażniku są zapasy energetyków.Wstąpiłem na stację benzynową i bak jest do pełna zalany.Poza tym nie chciałem was budzić.
-Ale to szkodzi twojemu zdrowiu!
-Martwisz się o moje zdrowie?-zakpił.
-Owszem.Nie chcę cię stracić wiesz o tym.
Julie
Nominuję Cię do Liebster Awards!
OdpowiedzUsuńMoje pytania znajdziesz na blogu: inmagia.blogspot.com
:)