-Jesteśmy na miejscu.-stwierdził Luke i zatrzymał samochód przed wielkim ,nowoczesnym budynkiem.Zapewne był to uniwersytet w którym studiowała moja znienawidzona siostra. Przed wejściem stała tabliczka z napisem " Wesleyan University in Ohio, USA".
-Chyba żartujesz.-zaśmiałam się i spojrzałam przez okno na ciemny park.-Mamy mieszkać u mojej siostry?
-A masz inne propozycje na nocleg?-parsknął i wysiadł z samochodu.On chyba żartował.Nie będę spała w jej pokoju.Wyjdę z pokoju i tyle.Przenocuje na kanapie przed drzwiami lub po prostu na podłodze i mam gdzieś to co powiedzą ludzie. Luke otworzył bagażnik i zaczął wyjmować rzeczy. Odwróciłam się do dziewczyn z tyłu,spojrzałam na jedną i drugą.
-Chcecie tam spać?-spytałam, ale spojrzały po sobie i wzruszyły ramionami.Odwróciłam się i popatrzyłam przez okno. Luke otworzył drzwi od mojej strony. Wysiadłam z samochodu trzaskając drzwiami.
-Coś ci się nie podoba Aria?-spytał.
-Tak. Coś mi się nie podoba -fuknęłam.
-Możemy nocować gdzie indziej.-wzruszyłam ramionami.
-Teraz to,to nie ma znaczenia.-weszłam do pokoju mojej siostry.Okno było otwarte na oścież, dwa duże łóżka piętrowe,jedno normalne,pięć białych komód i trzy szafy w tym samym kolorze.Pokój był pomalowany kolorem turkusowym a na czarnych panelach leżał ciemno fioletowy dywan.Pułki były zawieszone nad biurkiem.W pokoju były dwa duże okna, które rozświetlały pokój.
-Ładnie?-spytał Luke obejmując mnie w pasie.
-Bardzo.Gdzie śpimy?-westchnęłam.
-O tam.-wskazał na drzwi.-W naszym pokoju.-uśmiechnął się.
-Dzięki.-wtuliłam się w niego i poszliśmy do pokoju koloru kawy z mlekiem.Podłoga była wyłożona szarym dywanem. Janette i Megan spały z Meredith.A my tutaj. Razem. Sami. -ostatnie słowo powiedział powoli.Pocałowałam go w szyje i zaśmialiśmy się razem.Podeszłam do walizek i otworzyłam jedną z nich po czym wyjęłam piżamę, kosmetyczkę i ręcznik.Poszłam do łazienki i umyłam się.Ogoliłam nogi,wyczesałam włosy i dokładnie umyłam zęby.Wyszłam z łazienki i poprzestawiałam walizki pod okno żeby nie zagradzały miejsca na przejście.
-Jesteś głodna?-spytał chłopak leżąc na łóżku z rękoma nad głową.Nogi wisiały uderzając o przód łóżka.Dopiero teraz poczułam,że burczy mi w brzuchu i zrobiłam się głodna.
-Nawet nie wiesz jak.-pokręciłam głową i podeszłam do niego podając rękę.Pociągnął mnie do siebie i położyłam się koło niego.Przejechałam nosem po jego szyi i uśmiechnęłam się do siebie.Zaśmiał się lekko i objął ramieniem.
-Co robisz?-śmiał się gdy włożyłam mu rękę pod bluzkę.
-Jestem strasznie głodna chodźmy.-wstałam i podeszłam do włącznika światła i zgasiłam lampkę w pokoju.Poszliśmy na dół gdzie czekały na nas Megan i Janette. Wzięłam talerz i spojrzałam na Luke'a.Zaśmiałam się a on dołączył do mnie.
-Z czego się śmiejesz?-spytał nie przerywając śmiechu.
-Skąd mam wiedzieć?Uspokójmy się.-stwierdziłam po czym nałożyłam chleb,masło i sałatkę z marchwi oraz sok miętowy.Poszliśmy do reszty i zjedliśmy kolację.Odłożyłam talerzyk do okienka gdzie był napis"tu odkładać naczynia". Podeszłam do drzwi stołówki i spojrzałam na Luke'a.Gdy zobaczyłam ,że uśmiecha się łobuzersko poszłam korytarzem.Zrobiłam kilka kroków i usłyszałam jak drzwi otwierają się i wybiega z nich Luke.Obróciłam się i zobaczyłam ,że mnie goni więc pobiegłam uciekając.Dogonił mnie przed drzwiami,objął od tyłu i uniósł w górę.
-Zostaw Luke!-zaśmiałam się.
-A co jeśli nie?-zaniósł mnie do pokoju nie puszczając.
-Puścisz mnie teraz?-spytałam gdy byliśmy na miejscu.Luke opuścił mnie na dywan i poszłam przebrać się w leżącą na krześle piżamę.
Kiedy wyszłam z łazienki już leżał na łóżku. Podeszłam do niego i zaczęliśmy się całować. Po chwili już leżałam na nim i tuliliśmy się do siebie. Wtedy Luke wplótł swoje ręce w moje włosy i zaczął nimi targać. Potem przesunął je niżej i włożył pod moją piżamę. Masował mnie po plecach a po moim ciele przechodziły lekkie dreszcze ,które powodowały ,że moje ciało powoli się ochładza aż będzie całe zimne,jak wykute z lodu.Nagle Luke wyjął ręce spod koszulki a moje zamknięte oczy otworzyły się gwałtownie i obróciłam głowę w jego stronę a on dotknął mojej ręki jakby chciał sprawdzić czy jeszcze żyje.Otworzył usta żeby wydobyć z siebie słowo ,ale po chwili je zamknął i spojrzał na mnie ze strachem w oczach.Wiedziałam o co chodzi.
-Nic mi nie jest Luke.Po prostu tak już mam gdy za bardzo się stresuje czymkolwiek.Jestem cała zimna ,ale zaraz mi przejdzie.
-Ale ty masz fioletowe ręce i usta.Jakbyś...umierała.-powiedział powoli i puścił moją dłoń.
-Nic mi nie jest.Naprawdę przejdzie mi.-uspokajałam go,ale wstał i poszedł do łazienki.Wstałam gdy usłyszałam jak puszcza wodę w umywalce.Odwrócił głowę w moją stronę i podszedł.
-Co chcesz zrobić?-staliśmy od siebie niecałe piętnaście centymetrów ,że widziałam jego szarawe punkciki na niebieskich oczach.Patrzyłam mu w oczy i nie zamierzałam przestawać ponieważ były magnetyzujące w których można było zatopić się i niezliczone godziny przeznaczyć na patrzenie w nie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz