poniedziałek, 24 grudnia 2012

Część 1

Był sobotni,letni wieczór.Na dworze pachniało trawą po deszczu oraz ziemią.Nie było chłodno więc można było siedzieć na balkonie w świetle księżyca wraz ze znajomymi bądź rodziną.Właśnie mama przyniosła na stół kawę dla rodziców Megan. 
-Ario!-krzyknęła z dołu mama. 
-Tak!
-Możesz do mnie podejść? 
-Już idę!Chwila.-powiedziałam do mojej przyjaciółki i zbiegłam prawie przewracając się na schodach. 
-Może pójdziecie z Megan na jakiś spacer?-zaproponowała.Zawsze tak robiła gdy chciała abyśmy poszły gdziekolwiek poza dom aby rodzice mogli porozmawiać sobie a widocznie bali się ,że będziemy podsłuchiwać jak to mamy w zwyczaju.
-Dobra.-westchnęłam i przewróciłam oczyma.-Już idziemy.Megan chodź!Rodzice nas wyganiają z domu na jakiś czas!-krzyknęłam do niej i zeszła niechętnie na dół.
-Kurde znowu!-podniosła głos. 
-Nom.Idziemy.-założyłyśmy buty i poszłyśmy. 
-Ej idziemy do klubu?Jest sobota!-spytała Meg. 
-Czemu nie?-byłyśmy ubrane w miarę na imprezę więc nic nam nie przeszkadzało abyśmy nie poszły.Szłyśmy prosto ,w lewo ,w prawo kilka metrów dalej i byłyśmy pod klubem.-A kasa?-dotknęłam kieszeni w której nic nie było oprócz telefonu. 
-Nie martw się o to.Wchodzimy za darmo.-mrugnęła do mnie okiem i weszłyśmy.Muzyka grała najgłośniej jak się da.Abym kogokolwiek usłyszała musiałabym poprosić o to aby krzyczał a nie mówił normalnym głosem chociaż wszyscy powinni to wiedzieć ,którzy przebywali na jego terenie.
-Ej czy to nie...-szturchnęła mnie koleżanka. 
-O Boże...!-krzyknęłam.-Kryj mnie.Nie może mnie zobaczyć.-Ale zobaczył.Erin.Bardzo mi się podobał ale nie miałam odwagi do niego zagadać.Siedziałam za nim na angielskim.Kurde zobaczył mnie.I co teraz będzie?Podejdzie i może mnie nie rozpozna ponieważ pierwszy raz pomalowałam w życiu oczy nie licząc tego jak byłam mała.Megan mówiła mi ,że nie poznałam mnie jak przyszła z rodzicami w odwiedziny do nas na wieczór.
-Jak myślisz ? Rozpozna mnie?-spytałam. 
-Pewnie ,że nie!Może w końcu zagada on jako pierwszy bo mu się spodobasz.-I właśnie się stało tak jak powiedziała.Odwrócił się od swoich kumpli i zaczął iść w moją stronę jakby wiedział od dawna gdzie stoję.Megan odeszła ode mnie i poszła potańczyć.Ręce zaczęły mi się trząść,w brzuchu zaczęłam czuć jakby motyle latały mi a nogi miałam jak z galarety i myślałam ,że zaraz upadnę i zrobię z siebie pośmiewisko.Włosy miałam rozpuszczone ,ponieważ zostawiłam spinkę do koka w domu.Teraz opadały mi na ramiona i wyglądałam przez to ładnie zdaniem Megan.
-Hej Aria.-powiedział Erin. 
-Cześć.-powiedziałam powoli.Kurcze rozpoznał mnie i zagadał.Jak to możliwe?A niby mnie unika w szkole i nie zwraca na mnie uwagi pewnie przez Agnes , która lepi się ciągle do niego i próbuje oczarować tym swoim tyłkiem i uśmiechem.Robi to zawsze gdy jakiś chłopak jej się podoba i zawsze jako pierwsza zagaduje.
-Jak leci?-spytał wyciągając mnie z zamyślenia co mi nie przeszkadzało. 
-Dobrze?Dopiero przyszłam.Nie mam co robić bo nie mam kasy a rodzice kazali mi gdzieś wyjść więc pomyślałam o tym miejscu dopiero w połowie drogi i skapnęłam się,że nic nie mam. 
-Jesteś sama? 
-Tak jakby.Można powiedzieć ,że tak a czemu?Megan jest ze mną,ale poszła na podryw i tańczyć. 
-A ty zostałaś sama.-zaśmiał się. 
-Prawdę mówiąc to tak.-założyłam kosmyk włosów za ucho. 
-Chcesz drinka? 
-Nie piję ale z chęcią.-złapał mnie za rękę i pociągnął do baru.Czy...ja mu się podobam?Bo tak mi się zdawało.Bo to raczej było jak dla mnie dziwne chociaż mogłam się mylić.
-Słuchaj.-zaczął i podał mi nieznany napój ,który był dobry.-Czy chcesz ze mną chodzić?-upuściłam szklankę ,która upadła na podłogę i rozbiła się. 
-Przepraszam.-powiedziałam i schyliłam się aby pozbierać szkło.
-Nie podnoś.Skaleczysz się.-podniósł szybko kawałki szklanki.Podniosłam się i patrzyłam na niego jak na zjawisko.
-Co?-spytał. 
-Nic...-zapatrzyłam się w czarny szklany blat i zamyślałam znów.Tylko nie miałam o czym myśleć.-Skąd znasz mnie tak dobrze ,że chcesz ze mną być? 
-Znam cię.Nieważne skąd.A ty mnie znasz bardzo dobrze.Nie pamiętasz? 
-Czego mam nie pamiętać?Czuję ,że znam cię bardzo dobrze ale nie wiem skąd skoro w szkole wcale nie gadamy. 
-Z koloni. 
-Jakich?-nie wiedziałam o czym on mówi. 
-Nieważne.-chodź. 
-Gdzie?-wstałam i poszłam za nim.Znowu poszłam za nim a nie przed Erionem. 
-Zobaczysz.-szepnął mi do ucha.-Nie odpowiedziałaś na pytanie. 
-Tak.Odpowiedź na pytanie to tak.- czułam dreszcze.Moje marzenie się spełniło ,ale nie wiem o czym mówił mając na myśli razem spędzone kolonie?I kiedy?Nie zastanawiało mnie to aż tak bardzo niż to gdzie mnie prowadzi. 
                                        Julie 


-------------------------------------------------------------------- 

Jak mijają święta? Sorki ,że tak znienacka kończę ,ale idę na spacer. <3 Dokończę być może jeszcze dzisiaj. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz