niedziela, 23 grudnia 2012

Dalej

-Co robisz?-zapytała Reneesme. 
-Odwróć się i stój.Proszę.-powiedziała Dakota podchodząc do niej. 
-Po co? 
-Zobaczysz.Odwróć się a jeśli nie to zostaniesz zabita szybciej.A chyba nie chcesz tego prawda?-piskliwym głosem rzekła Dakota.Renee odwróciła się i nie ruszała się tylko zamknęła oczy i stała tak przez dłuższą chwile.Potem Dakota wydała jej polecenie aby ręce podała jej do tyłu za plecy.Związała je taśmą najmocniej jak się da i usta zakleiła taśmą także.Reneesme próbowała krzyczeć i rzucała się na wszystkie możliwe strony w bagażniku gdy jechała na klif z którego miała być zrzucona po ukąszeniu przez Dakotę ale i tak nic jej to nie dało.Gdy wreszcie klapa od bagażnika otworzyła się.Jakiś chłopak wyciągnął dziewczynę na mokrą trawę.Jak Renee się zdawało to musiał być pomocnik Dakoty chociaż nie wyglądał na to.Był dość podejrzany i musiał być kimś innym niż tylko sługą Dakoty.
-Zanieś ją do domu.-krzyknęła Dakota z lasu który znajdował się naprzeciwko klifu.Dom był kilka metrów stąd.Chłopak zdarł taśmę z ust Reneesme. 
-Jak masz na imię?-zapytała. 
-Ron.-szepnął.-Nie mogę z tobą rozmawiać.Zaniosę cię do domu i pogadamy dopóki Dakota nie przyjdzie.-przewiesił dziewczynę na ramieniu i zaniósł.Położył na kanapie a pod głowę ręcznik.
-Pomóż mi .Proszę.Ona chce mnie zabić.-szeptała Renee.
-Cii...uspokój się.Pomogę ci.Jestem z policji.Zatrudniłem się specjalnie u Dakoty.Ona nie wie o tym ,że jestem policjantem.Mam przy sobie broń i kołek.-uśmiechnął się.Ta odwzajemniła uśmiech.-Połóż się i udawaj ,że śpisz.
-Dobrze.-położyła się i zamknęła oczy.Po chwili weszła Dakota i rozkazała aby Ron wyszedł z pokoju. 
-No...mam cię.-szepnęła do ucha Dakota.Nabrała powietrze i zbliżyła usta do jej szyi.Reneesme poczuła coś zimnego i dobrze jej się zdawało ,że to kły.Zerwała się na równe nogi rzucając Dakotą na szklany stół.Pobiegła do drzwi i otworzyła je.Na ganku stali policjanci z bronią i kołkami ,oraz wodą święconą.Radiowozy były schowane w krzakach. 
-Jest!Jest!-szepnął jakiś policjant i zaprowadził ją do karetki gdzie została opatrzona czy nie ma jakiś ran.Dakota wstała z podłogi i pobiegła do drzwi , gdzie została ochlapana wodą i wbito jej kołek.Umarła. 
-Wszystko okej?-zapytał policjant gdy było już po całej akcji. 
-Tak panie władzo.Dziękuje.-uścisnęła jego dłoń i uśmiechnęła się.   


-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To koniec historii Nadine. :) Teraz będę pisać swoją. 
ODWIEDZAJCIE BLOG BARDZO PROSZĘ !!!!:> TAK DOBRZE WAM SZŁO.:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz