Kluczy od domu nie było bo zapewne zabrali go rodzice.Skoro wzięli klucz to musieli zamykać dom.Więc ktoś je otworzył.Nikomu ze znajomych nie dawaliśmy kluczy do naszego domu,a drzwi były otwierane moim lub rodzicami głosem a zamykane tylko i wyłącznie kluczem.Jak to możliwe skoro głosu mojego ,taty lub mamy nie dało się podrobić.Przynajmniej tak twierdziła cała okolica ,że mamy wyjątkowe struny głosowe.Wbiegłam na górę do pokoju.Stanęłam w drzwiach i otworzyłam szerzej oczy.Co.Tu.Się.Stało.Firany były podarte i ledwo co się trzymały , z szuflad było wyjęte wszystko a niektóre rzeczy zwisały z nich.Szafa otwarta na oścież.Z biurka wszystko co było możliwe zostało wyrzucone na podłogę.Zdjęcie naszej rodziny było lekko podarte a szkło od oprawy było zbite.Lampa zwisała i prawie odrywała się od sufitu.W pokoju wyglądało jakby tornado przeszło przez nie.Łzy zebrały mi się w oczach i padłam na podłogę.Spojrzałam na wszystko jeszcze raz i załamałam się.Przeszłam się do innych pokoi zobaczyć czy wyglądają tak samo.Wszystko na miejscu.W sypialni,w łazience,w salonie ,w jadali ,w kuchni i nawet w spiżarni bądź u taty w biurze.Tylko w moim pokoju było wszystko do góry nogami jakby ktoś szukał czegoś tylko w moim pokoju.Lampa spadła na podłogę rozbijając się.Szkło rozprysło się po całym pokoju.Podskoczyłam i krzyknęłam.Przestraszyło mnie to.Wyjęłam spod łóżka torbę,którą dostałam od Meredith na urodziny.Tylko jako jedyna z mojej rodziny nie lubiła mnie i twierdziła ,że jestem ulubienicą rodziców.Ale tak nie było.To zawsze jej mojej siostrze dawano co zechce a ja byłam lubiana przez rodziców.Teraz Meredith jest na uniwersytecie w Ohio.A może to ona podrzuciła ten list?Ale ona jest na studiach , a kartka najwidoczniej została podrzucona wtedy gdy stałam przed domem.Wyjęłam kartkę z kieszeni.Teraz była inna wiadomość.Inna?Na tej samej kartce?
Nie zastanawiaj się nad tym kto to napisał.
Raczej kto wie o wszystkim co zrobiłaś.
M.
Odwróciłam ją.Była tylko napisana godzina i data."25.06.2017r." Wyjęłam komórkę i włączyłam nagrywanie video.Włączyłam play.Nagrałam wiadomość zapisaną na kartce , oraz datę.Włożyłam kartkę i telefon do jednej kieszeni.Powkładałam rzeczy i kosmetyki do torby , zamknęłam ją i poszłam do Janette.
-Co miałam niby zrobić? Ktoś się chyba pomylił.-szepnęłam i weszłam do domu gdy Janette otworzyła drzwi i powiedziała żebym weszła.Zaprowadziła do swojego pokoju.Odłożyłam torbę i usiadłam na łóżku.Janette podeszła do radia i włożyła płytę.Z głośników popłynęła przyjemna i uspokajająca muzyka.
-Nie wiesz może czy ktoś był w moim pokoju?-spytałam.
-Nic nie widziałam.-wzruszyła ramionami i usiadła koło mnie w piżamie. O co chodziło M.na temat zaginięcia Harriet?Wyjęłam kartkę.Kolejna wiadomość.
-Kurde co jest?-szepnęłam.Janette spojrzała na wiadomość.
-Widzę noc u przyjaciółki sprzed lat.Obyś się nie zdziwiła po pobycie u niej.Nie znasz jej tak dobrze jak ja.Uważaj na nią.M.-przeczytała powoli Janette.-Kto to?
-Właśnie nie wiem.M?Na pewno nie Megan.Wcale cię nie zna.Z kim się przyjaźnisz teraz?
-Z nikim.A nikomu o niczym nie mówię.O żadnym moich sprawach .Nawet rodzicom lub bliskim.Nic.Ty tego nie napisałaś bo byś nie podpisywała się jako M.lub nie pytałabyś się mnie kto jest nadawcą.
-Właśnie.-przedarłam kartkę i podpaliłam.Wrzuciłam do kominka w salonie na dole i wróciłam do pokoju.Rodzice Janette wrócili do domu a ona powiadomiła ich o moim nocowaniu u niej.Zgodzili się i wyszli do kuchni.
-Teraz nie powinnaś dostawać tych listów.-powiedziała z radością Janette.Przytaknęłam jej.Przebrałam się w piżamę i poszłyśmy spać.
Obudziłam się i poczułam rękę na brzuchu.To ręka Jannie.Spojrzałam na budzik.Była niedziela godzina dziewiąta.Wstałam i podeszłam do biurka.Komórka zadzwoniła.Numer na moim telefonie był nieznany.Odebrałam.
-Halo?-spytałam.
-Czemu spaliłaś list?-zapytał męski,wysoki głos.Osoba po drugiej stronie telefonu miała raczej około czterdziestu lat.
-Kto mówi?
-M.-zaśmiał się.
-Czego chcesz?Po co dzwonisz?Skąd masz mój numer?
-Za dużo pytań mała.Za dużo.O godzinie dwunastej przyjdź do restauracji na rogu .Wiesz gdzie bo tylko jedna restauracja jest w Richwood na rogu.Bądź sama.Nie spóźnij się.-rozłączyło nas.
-Cholera!-krzyknęłam.Janette obudziła się i spytała co się stało.Chyba to ona powinna być znów moją przyjaciółką zamiast Megan ponieważ to ona zaproponowała mi noc u siebie i chce mi pomóc.Megan po prostu to olała.-Chcesz zostać moją przyjaciółką?
-Pewnie!Skąd ten pomysł?
-Mniejsza o to.Witaj.-uśmiechnęłyśmy się obie do siebie.-Musisz mi pomóc.M.zadzwonił i powiedział abym była sama o dwunastej w restauracji na rogu.Mogłabyś pójść tam szybciej i usiąść pod oknem?Gdy przyjdę będziesz wiedzieć co się ze mną dzieje to po pierwsze a przy okazji zrób zdjęcie temu kolesiowi.Pójdę z nim do baru po picie a następnie wrócę do stołu z nim.Weź do torby strój kelnerki.Pracowałaś w tej restauracji a kiedy byłam ostatnio tam kelnerzy mieli te same ubrania co poprzednio.Gdy będę z nim rozmawiać idź do łazienki i przebierz się.Wyjdziesz gdy będziemy przy stole.Będziemy pili napoje.Gdy będzie chciał zapłacić poprosisz o dowód osobisty.Każdy nosi go przy sobie.Wtedy sprawdzisz jego dane.Jasne?
-Dobra.Wyjdę o jedenastej trzydzieści.
-Załatwione.
Julie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz