Poszłam do szafki.Otworzyłam ją i wypakowałam książki z torby.Nagle wypadła mi małą,kolorowa karteczka.Zamknęłam szafkę i stanęłam naprzeciwko niej.Otworzyłam kartkę i przeczytałam.
Nowa miłość Aria?Dzisiejsza akcja za twoim domem wydała mi się
dziwna.A tobie?
A.
Ktoś objął mnie w talii i położył brodę na moim ramieniu.Odskoczyłam w bok.To był Luke.
-Co ty wyprawiasz?-zawstydziłam się i odsunęłam jego dłonie z moich bioder.To było dziwne.Ale u Luka jak u każdego chłopaka było to zachowanie normalne a dla mnie cudowne.-Luke?Spójrz.-podałam mu kartkę z listem od A.
-Miłość?-zaśmiał się.-Skąd to masz?-rozejrzał się po korytarzu.
-Wypadło mi z szafki.Jezu a jak to Cornelia!-ona żyje więc wszystko było możliwe i tylko ona była dziś przy tym jak Luke mnie przycisnął do ściany.
-Czytasz mi w myślach.Ona nas widziała i to ona podrzuciła liścik.Ona jest szalona.Bardzo szalona.Jak ma na nazwisko?
-Arions.To wszystko wyjaśnia ,że podpisała się jako A.nietrudno zgadnąć.-zapatrzyłam się w podłogę.Luke złożył kartkę i mi podał.Włożyłam ją do tylnej kieszeni spodni i poszliśmy na następne zajęcia.Mogliśmy usiąść w parach więc usiadłam z Lukiem gdyby coś się działo lub gdybym dostałam jakiś list od A.i nie musiała chodzić przez całą klasę w czasie lekcji.Spojrzałam przez okno i zobaczyłam jakby białe włosy Cornelii.Zamrugałam szybko i przypatrzyłam się im.Stała odwrócona do mnie plecami i pisała coś w komórce.Była ubrana w to samo gdy zaginęła czyli czerwona bluzka w czarną kratkę,czarne leginsy oraz w tym samym kolorze vansy.Poczułam w kieszeni jak wibruję mi komórka i wyjęłam ją.Cornelia odeszła.
Spróbuj wyjść z klasy.Teraz.Sama.
A.
''A co jeśli nie sama?"pomyślałam.Opuściłam żaluzję i podsunęłam Lukowi komórkę w której był SMS. Przeczytał ją.
-Iść z tobą?-spytał spoglądając w okno.
-Um...sama nie wiem.Proszę pana!-zgłosiłam się ,a klasa zwróciła się w moją stronę.Wszyscy teraz patrzyli na mnie i nie zamierzali się odwrócić dopóki nie powiem nauczycielowi o co chodzi.Jakby nie mogli się zając własnym czubkiem nosa.-Czy mogę iść do toalety?Luke musi coś wziąć z szafki.Możemy iść?Zaraz wrócimy.
-Proszę idźcie.-wskazał na drzwi pan Skidref.Wstaliśmy oboje i wyszliśmy z klasy.Wszyscy szeptali do siebie i patrzyli na nas obojga dziwnym wzrokiem ,ale miałam to gdzieś co inni myśleli o mnie.Pan Skidref od historii zgadzał się na wszystkie nasze zachcianki.Nie odpytywał ani nie robił nam kartkówek oprócz sprawdzianów.Nie wpisywał spóźnień do dziennika i nigdy nie sprawdzał obecności w klasie bo zawsze uważał ,że to strata czasu i mamy do robienia temat.Wyszliśmy ze szkoły do Cornelii.Stała naprzeciwko nas.Jej czerwone jak krew usta były ułożone w złośliwy uśmiech.Podeszła do Luka i wciągnęła powietrze.
-Piękny,oryginalny zapach męskich perfum prawda Aria?-zwróciła się do mnie.
-Tak.I co z tego?
-Szkoda by było gdybyś go straciła.-powiedziała odsunęłam się od niej na pięć kroków tak jak mi nakazała i uderzyła Luka w brzuch.Jęknął i położył dłonie na brzuchu.Upadł na kolana i skulił się na trawie.Podbiegłam w stronę Cornelii chcąc przewrócić ją ,ale rzuciła mną z całej siły.Zostawiła Luka,który ledwo co oddychał i zabrała się za mnie.Złapała mnie z szyję i dusiła.Oparłam się o drzewo ,ale nie był to dobry pomysł ponieważ ułatwiłam jej uduszenie mnie szybciej.Dusiła mnie mocniej.Kopnęła mnie kolanem w brzuch.Wreszcie przestała gdy zobaczyła,że prawie nie mogę złapać tchu.Upuściła mnie na trawę i kopała po całym ciele łącznie z twarzą ,którą chowałam w dłoniach.Były całe czerwone.Podniosła mnie a moje ręce opadły.Wykorzystała to i z całej siły uderzyła mnie pięścią w twarz.Jęczałam i płakałam z bólu a gdy usłyszała dzwonek na przerwę schowała nas w krzakach i kopnęła z całej siły Luka kilkakrotnie w plecy i brzuch oraz raz w twarz.Nie powstrzymał łez i chował twarz w kolana.Cornelia uciekła.
-Aria.-ledwo szepnął Luke i zaczął dotykać moich ran na twarzy.Syknęłam gdy dotknął zakrwawionych i pokaleczonych ust.Komórka wypadła mi gdzieś i nie mogłam do nikogo zadzwonić o pomoc.Kaszlałam cały czas nie mogąc złapać oddechu i z trudem oddychałam jak Luke.Spojrzałam mu w oczy o odcieniu zieleni.Zauważyłam na zegarku ,że jest w pół do piątej po południu.
-Chodź-szepnęłam.Wstałam z Lukiem.-Do domu.Przenocujesz u mnie.
Rower zostawiłam przypięty do stojaka na rowery i poszukałam telefonu,który leżał koło drzewa.Rodziców nie było w domu i dobrze bo gdyby mama zobaczyła mnie w takim stanie zaraz pojechalibyśmy do szpitala a tata wygoniłby Luka z domu i nie pozwoliłby zostać mu u mnie na noc.Wysłałam mamie SMS-a ,że przychodzi Luke na noc i żeby nie mówiła o tym tacie.Odpisała ,że cieszy się że nocuje u mnie chłopak.Jak każda mama zresztą.
-Chodź do pokoju.-kiwnęłam głową w stronę schodów gdy weszliśmy do domu.Usiadł na łóżku w moim pokoju.Poszłam do łazienki po apteczkę żeby oczyścić rany z krwi.Wzięłam ręcznik,miskę i wlałam do niej zimnej wody.Przyszłam do pokoju i zakluczyłam go na klucz żeby tata nie wszedł bądź mama.Postawiłam wszystko na podłodze.Ręczniki wzięłam i położyłam na łóżku żeby woda nie pochlapała go.
-Zdejmij koszulkę i połóż się na plecach.-powiedziałam spokojnie.Zdjął ją i położył na krześle przy biurku.Położył się.Zamoczyłam skrawek ręcznika i przyłożyłam lekko do rany na plecach.Zrobiłam tak kilka razy.
-Boli?-spytałam po cichu.
-Nie.-szepnął.-mów do mnie cokolwiek.Twój głos jest kojący i uspokaja mnie.
-Połóż się na plecach jeśli możesz.-położył się lekko na plecach,ale nie sprawiło mu to trudu.Łóżko było miękkie.
-Zamknij oczy i wyobraź sobie ,że jesteś na pięknym wzgórzu.Leżysz na trawie i podziwiasz niebo oraz różnokolorowe kwiaty.-usiadłam na łóżku i mówiłam dalej przykładając do ran na brzuchu zimny ręcznik.Jego klatka piersiowa była muskularna i opalona.Przykładałam ręcznik do rąk i dłoni Luka.-leżysz dalej a słońce grzeje twoje ciało.Lekki powiew wiatru rozwiewa twoje brązowe włosy.Zamykasz oczy.I...koniec!!!Skończyłam.-odłożyłam ręcznik i miskę oraz apteczkę na biurko a ręczniki spod pleców Luka wyjęłam.Otworzył oczy.Wstał i podszedł do biurka i wziął nowy ręcznik oraz miskę.Woda była nadal zimna.
-Połóż się na plecach.Teraz moja kolej.-zaśmiał się a ja zaprzeczyłam głową.
-Nie.-zamruczałam.
-Taak.-podszedł i pociągnął mnie za nogi co spowodowało ,że leżałam na łóżku i kręciłam się.Zdjął moją sukienkę i zostałam tylko w jasno-różowym staniku w czarną koronkę.Podkurczyłam nogi i otuliłam się rękoma.Wstydziłam się pokazać moje ciało.
-Odkryj brzuch a nogi połóż na kołdrze.-powiedział i moje kolana położył na łóżku.Ręce położył przy moim brzuchu.Teraz byłam prawie naga.Ratował mnie tylko stanik i majtki ,ale i tak czułam się zawstydzona.Luke wziął zamoczony ręcznik i przyłożył mi do brzucha.Był naprawdę zimny i podskoczyłam.
-Nie bój się.-szepnął i zamoczył go ponownie.Przyłożył ręcznik jeszcze raz tylko ostrożniej i lekko.Wytarł brzuch z krwi, zaczął osuszać goleń,kolano i zaczął przesuwać ręcznik uda i coraz wyżej.
-Przestań!-odsunęłam jego rękę.
-Ale co ja robię?-zaśmiał się.Odłożył ręcznik i położył dłonie na moim brzuchu.Schylił się i pocałował jedną z ran.Następną i następną.Zamknęłam oczy.Całował moją szyję ,klatkę piersiową,ramiona.Wreszcie pocałował mnie w usta.Lekko i kojąco.Namiętnie i czule.Muskał mój policzek i czoło.Kiedy odsunął swoją twarz otworzyłam oczy i lekko położyłam go na łóżku.Usiadłam na jego brzuchu a nogi położyłam na kołdrze.Przesunęłam dłońmi po jego torsie i pocałowałam go.Dłonie położył na moich biodrach i przesuwał je po moich plecach.Odpiął stanik a ja gwałtownie położyłam się na jego klatce.
-Nie.-powiedziałam.Zapiął go i przeprosił.Położyłam się na poduszce.
-Nie chciałem.-powiedział i położył dłoń na brzuchu przesuwając w jedno stronę i w drugą palec.Trochę łaskotało ,ale nic nie mówiłam.Zasnęłam na kołdrze.
Imię zmieniło się.Jak by co to zamiast Harriet jest Cornelia.Pozmieniałam imiona w poprzednich częściach ale nie wiem czy wszystkie.Jak by co to Cornelia.
Julie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz