czwartek, 15 listopada 2012
Część 1.
Dzień wyglądał tak samo jak każdy inny dzień szkolny.Gdy wróciłam do domu zjadłam obiad , odrobiłam lekcję i nauczyłam się na jutrzejszy sprawdzian z polskiego.Mimo,że mam z niego same piątki i czwórki to i tak za nim nie przepadam.Jak rodzice twierdzą po trzeciej gimnazjum powinnam iść do liceum humanistycznego , ponieważ dobrze uczę się nie tylko polskiego , ale i historii oraz WOS-a za to nie idzie mi z biologi i przedmiotów ścisłych.Po skończeniu była godzina dwudziesta zero osiem jak pokazywał zegar na biurku. Zbiegłam na dół, ubrałam buty, płaszcz , rękawiczki oraz czapkę.Była zimna a ciemno robiło się już o czwartej więc dzień nie trwał za długo chociaż zawsze coś.Śnieg padał obficie a drogi były zasypane więc samochody przez to nie jeździły. Moja przyjaciółka do której zmierzałam mieszkała trzy domy dalej.Zadzwoniłam do dzwonka przy drzwiach jej domu.
-Hej.-powiedziałam gdy otworzyła drzwi.
-Cześć-odpowiedziała Adon.
-Jak tam?-spytałam ściągając płaszcz i rozwiązując sznurówki od butów.
-Może być.- odpowiedziała zasmucona.
-Czemu? Co się stało?
-Nie nic.Jest dobrze.
-Nie jest.Sama mówiłaś ,że może być więc o co chodzi.Mów albo wyjdę do swojego domu.
-Nie idź.-powiedziała
-Więc mów.
-No dobrze.-westchnęła.-Chris.
-Co Chris?-zaniepokoiłam się.
-Nie żyje.-zauważyłam u mojej przyjaciółki łzę , która spływa jej po policzku.Podeszłam do niej i przytuliłam ją.
-Ciii- szepnęłam.A ona rozpłakała się mocniej.Zaczęła szlochać-Spokojnie.
-Nie!Nic nie będzie dobrze!-powiedziała pociągając nosem.
Poszłyśmy do kuchni.Zrobiłam herbatę i usiadłyśmy na kanapie w dużym pokoju.Rodziców Adon nie było ponieważ poszli do znajomych na kolację.Oprócz nas był jeszcze jej brat ,Lucas który wcale się nie przejął tym ,że jego siostra cierpi z powodu zmarłego chłopaka.Adon zrobiła łyk ciepłego napoju i odstawiła kubek na stolik to kawy.
-Już dobrze?-spytałam kładąc jej rękę na ramieniu.
-Tak.Lepiej.-uśmiechnęła się.Jej makijaż był rozmyty od łez przez co wyglądała strasznie.
-Jak to się stało?
-Gdy Chris szedł ze szkoły ktoś go podszedł od tyłu i wbił...nóż w serce.- znowu zaczęła płakać chociaż nie tak mocno jak wcześniej.
-Nie powinnam o to pytać.-rzekłam ze smutkiem.
-Powinnaś.Przynajmniej wiesz o tym ode mnie niż z telewizji , gdzie prawie nigdy nie mówią prawdy.
-Widziałaś to jak był napadany?
-Ni , ale widziałam jak morderca odchodzi od Chrisa.
-A gdzie to było?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz