czwartek, 22 listopada 2012

Ten pomysł wydawał mi się bardzo dziwny chociaż wzięłam wazon.Spojrzałam zza futryny kto to.Nie wierzyłam własnym oczom!To był Charles. To był mój przyjaciel ,ale taki któremu mogłam powiedzieć wszystko i zawsze mnie wysłucha. 
-Adon.-syknęłam. 
-Hm? 
- Odstaw pałkę to Charles. 
-Twój Charles? 
-Nie!Adon jesteśmy tylko przyjaciółmi!. 
-Dobra , dobra. - stanęłam w drzwiach. Charles odwrócił się do mnie i uśmiechnął się. 
-Co tu robisz?-zapytał. 
-No właśnie.Co ja mogę tu robić?Wiesz co jestem na wakacjach wiesz?-zaśmiałam się. -Pomyśl a co ja tu mogę robić? 
-Dobra wiem!- podbiegł , podniósł mnie i zakręcił. 
-Przestań?!- krzyczałam i śmiałam się naraz. 
-Bo co? Ups!-upuścił mnie a ja jęknęłam i upadłam na panele. 
-Ty głupku!-uderzyłam go w ramie gdy się pochylił. 
-Przepraszam nie chciałem.- powiedział i podał mi rękę.Wstałam.Odwróciłam się i spojrzałam na Adon.Oczy miała szeroko otwarte a usta ułożone w listere O. 
-Co Adon?- potrząsnęłam nią. 
-Nie wierze.-odpowiedziała śmiejąc się.
-W co ? 
-W to co on zrobił. 
-Że mnie upuścił? - uniosłam jedną brew do góry. 
-Tak. 
-Adon.To normalka w jego przypadku.Jest strasznie chudy i nie ma wcale mięśni. 
-Ej!- krzyknął. 
-Cóż musisz się pogodzić.- odwróciłam się. Spuścił głowę. 
-Dobra a co ty tu chcesz i skąd masz klucze?-zapytała Adon. 
-Ja?Ja tu przyszedłem po Emily.A klucze mam od Emily z domu. 
-Z mojego domu?A gdzie my mamy iść w tą pogodę?-poszłam do kuchni. 
-Z twojego domu. A iść to mamy...na spacer.-wymyślił coś na szybko.Zawsze poznaje go po tym jak kłamię. 
-A tak na serio? 
-Pójdziesz czy nie? No co ty nic ci nie zrobię znasz mnie przecież.
-No dobra. - wzruszyłam ramionami. Ubrałam płaszcz , buty i wyszliśmy.  

Julie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz