Ten pomysł wydawał mi się bardzo dziwny chociaż wzięłam wazon.Spojrzałam zza futryny kto to.Nie wierzyłam własnym oczom!To był Charles. To był mój przyjaciel ,ale taki któremu mogłam powiedzieć wszystko i zawsze mnie wysłucha.
-Adon.-syknęłam.
-Hm?
- Odstaw pałkę to Charles.
-Twój Charles?
-Nie!Adon jesteśmy tylko przyjaciółmi!.
-Dobra , dobra. - stanęłam w drzwiach. Charles odwrócił się do mnie i uśmiechnął się.
-Co tu robisz?-zapytał.
-No właśnie.Co ja mogę tu robić?Wiesz co jestem na wakacjach wiesz?-zaśmiałam się. -Pomyśl a co ja tu mogę robić?
-Dobra wiem!- podbiegł , podniósł mnie i zakręcił.
-Przestań?!- krzyczałam i śmiałam się naraz.
-Bo co? Ups!-upuścił mnie a ja jęknęłam i upadłam na panele.
-Ty głupku!-uderzyłam go w ramie gdy się pochylił.
-Przepraszam nie chciałem.- powiedział i podał mi rękę.Wstałam.Odwróciłam się i spojrzałam na Adon.Oczy miała szeroko otwarte a usta ułożone w listere O.
-Co Adon?- potrząsnęłam nią.
-Nie wierze.-odpowiedziała śmiejąc się.
-W co ?
-W to co on zrobił.
-Że mnie upuścił? - uniosłam jedną brew do góry.
-Tak.
-Adon.To normalka w jego przypadku.Jest strasznie chudy i nie ma wcale mięśni.
-Ej!- krzyknął.
-Cóż musisz się pogodzić.- odwróciłam się. Spuścił głowę.
-Dobra a co ty tu chcesz i skąd masz klucze?-zapytała Adon.
-Ja?Ja tu przyszedłem po Emily.A klucze mam od Emily z domu.
-Z mojego domu?A gdzie my mamy iść w tą pogodę?-poszłam do kuchni.
-Z twojego domu. A iść to mamy...na spacer.-wymyślił coś na szybko.Zawsze poznaje go po tym jak kłamię.
-A tak na serio?
-Pójdziesz czy nie? No co ty nic ci nie zrobię znasz mnie przecież.
-No dobra. - wzruszyłam ramionami. Ubrałam płaszcz , buty i wyszliśmy.
Julie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz