piątek, 30 listopada 2012

Koniec

-No nie wiem.-spojrzałam na szklankę.-Dobra!Raz kozie śmierć.-zrobiłam duży łyk i połknęłam napój.Wszyscy wokół mnie zaczęli krzyczeć i wiwatować nie wiem czemu.
-Chodź zatańczymy.-Charles odstawił swój kieliszek i pociągnął w stronę parkietu. 
-Czekaj!-pociągnęłam go do siebie.Wzięłam jego napój i powąchałam.
-Piłeś wódkę?-zapytałam. 
-To normalne.Powinnaś spróbować.-puścił do mnie oko.Uniosłam jedną brew w górę. -Dobra sory. Chodź.-znów mnie pociągnął tylko na tyle mocno ,że się przewróciłam i upadłam na podłogę a Charlie razem ze mną i co gorsza na...mnie.Oparł się ręką o podłogę a drugą odgarnął mój kosmyk włosów z twarzy.Spojrzałam w jego oczy ,które były szaro-niebieskie.Zbliżał się powoli ,niemal niezauważalnie i pocałował mnie co dla mnie było uszczęśliwiające i miłe, nawet bardzo chociaż po pocałunku wszystko się zmieniło.Po tym zrozumiałam ,że mnie kocha i nie byliśmy już przyjaciółmi tylko parą , która szanuje siebie i ponoć nie opuszcza , ale nie tylko to się zmieniło.Zmieniło się o wiele więcej nie tylko w naszych kontaktach , ale i w otoczeniu co mnie przeraziło. 
-Charlie-szepnęłam. 
-Tak?-rozejrzeliśmy się oboje po sali.Nikogo.Nikogo nie było tylko my we dwoje , dym , ogień.Ogień! 
-Wstań! Szybko ! Uciekamy!- krzyczałam do Charliego.Podniósł mnie i wybiegliśmy tą drogą gdzie nie było ognia.Jedyną drogą do ucieczki była kratka przez którą dało się przejść w podłodze.Charlie poszedł pierwszy co mi nie przeszkadzało ale ja już nie zdążyłam ponieważ ktoś pociągnął mnie za nogę .Przewróciłam się jak by było mi mało przewracania się i osoba zaczęła mnie ciągnąć po ziemi w stronę drzwi. 
-Pomocy Charlie pomóż!!!-darłam się i zaczęłam płakać.Zanim jednak Charlie wyszedł byłam gdzieś i nie wiedziałam gdzie.Leżałam na betonie ale nadal była noc.Ktoś podniósł mnie i przyłożył coś zimnego do mojej szyi.Jak mi się zdawało to był nóż.Znów zaczęłam płakać i błagać żeby mnie nie zabijano.Zamknęłam oczy bo nie chciałam patrzeć na swoją śmierć.Otworzyłam je po kilku sekundach i zobaczyłam Charliego , który szedł w moją stronę. 
-Stój!-krzyknął porywacz.Odwróciłam lekko głowę żeby zobaczyć kto to.Szybko odwróciłam jednak głowę i wyrywałam się bo to był Windston.Poczułam przy mojej skroni broń.Ręce miałam związane jak i nogi.Byłam bezbronna.Teraz najwidoczniej czekała mnie tylko śmierć.Zanim moja śmierć nastała powiedziałam tylko do Charliego ,że go kocham i kulka broni znalazła się w mojej głowei. Może i takie miało być moje życie. 

---------------------------------------------------------------- 
Wiem ,że koniec smutny i nostalgiczny ,ale już musiałam skończyć moją historię ponieważ moja przyjaciółka już będzie pisać swoją historię.  

Julie
 
   

2 komentarze:

  1. Zbyt szybko się skończyło, jak na mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak drobny szczegół, ale pisałaś w 1 os. l. poj. czasu przeszłego, czyli ty (bohaterka) powinnaś żyć, żeby to opowiedzieć. A z tego co przeczytałam to umarłaś.

    OdpowiedzUsuń