Na następny dzień wstałam , zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły wcześniej.Nie zdążyłam odnieść plecaka pod sale a Adon czekała na mnie.
-Hej.- powiedziałam.
-Hej.Widziałaś jakiegoś chłopaka jak szłaś do szkoły?
-Tak...szedł za mną.
-W co był ubrany?
-W czarny płaszcz.
-No i nic nie zrobiłaś!?- krzyknęła na mnie.-Gdzie on jest !?
-Pod 204.
-Idziemy- uspokoiła się , złapała mnie za rękę i pobiegłyśmy pod sale. Adon była wściekła i gdy go zobaczyła podbiegła i popchnęła go.Ten upadł na podłogę.
-Ej!- krzyknął chłopak.-Co jest!?
-Czemu to zrobiłeś!? Mów czemu !- złapała go za włosy i pociągnęła.
-Ale o co ci chodzi?- zapytał odciągając jej rękę.-Zostaw mnie dziewczyno nic nie zrobiłem!Uspokój się!
-Nie kłam.Wiem , że zabiłeś Chrisa pod domem Horensów i ty dobrze o tym wiesz!
-Jakiego Chrisa? Nie znam tego gościa.Odczep się ode mnie i mi nie wmawiaj ,że coś zrobiłem.
-Co robiłeś o szesnastej dwadzieścia?-zapytałam.
-Byłem w mieście coś zjeść.
-Widzisz Adon?-zwróciłam się do przyjaciółki.-To nie on.To,że ma czarny płaszcz to nie znaczy,że zabił Chrisa.
-Przepraszam.-powiedziała do chłopaka.
-Nie szkodzi ,ale powinnaś się opanować w niektórych sytuacjach.-zaśmiał się.
-Chodź Adon.Idziemy na policję.-pociągnęłam ją.
Zadzowniłam po taksówkę i pojechałyśmy.Weszłyśmy na komisariat gdzie czekało kilka osób.Podeszłyśmy do policjanta dyżurnego.
-Przepraszam.Wczoraj około godziny szesnastej dwadzieścia zamordowano chłopaka koło domu Horensów na ulicy Wollen.Czy ktoś z policji był na miejscu zbrodni?
-Tak.Słyszałem o tym chłopaku.Wracał ze szkoły i ktoś go napadł.
-A wie pan może kto to zrobił?-zapytałam.
-Niestety nie.Policja zrobiła daktyloskopie z noża i ciała zamordowanego ,ale jeszcze nie podała szczegółów.
-Dobrze.Na którym piętrze jest wydział kryminalny?
-Na trzecim.
-Dziękuje.- pobiegłyśmy po schodach ponieważ nie chciało nam się czekać na windę. Poprosiłam Adon żeby zaczekała. Zapukałam do drzwi gdzie była plakietka z napisem: " wydział kryminalny" .
-Proszę! - krzyknął policjant.Otworzyłam drzwi i weszłam.
-Dzień dobry.Ja w sprawie morderstwa Chrisa Wornera.
-Proszę usiąść.- odpowiedział mężczyzna z lekkim zarostem.Usiadłam i rozglądnęłam się po pokoju.-Otóż chodzi o Chrisa tak?Jest pani rodziną tej osoby czy kimś bliskim?-zapytał.
-Jestem jego koleżanką.
-Więc.Zrobiliśmy odciski palców i wynika na to,że został zamordowany przez Nicholasa Windstona.Mamy portret pamięciowy.-podał mi zdjęcie na którym był mężczyzna około czterdziestki z włosami do ramion,lekką brodą i niedużymi oczyma oraz ustami.
-Proszę pana ,ale to nie jest on.Moja przyjaciółka go widziała.Miał brązowe włosy i nie były do ramion i ponoć był ze szkoły.
-Niektórzy przebierają się za kogoś innego. Zakładają maski przez które wydaję się ,że są młodsi i nikt nie poza ich prawdziwej twarzy oraz peruki a pani przyjaciółce mogło się to tylko zdawać , że jest ze szkoły. Zobaczyła raz czy dwa twarz innej osoby i mogło się jej zdawać,że to młody chłopak.
-Dobrze.Dziękuje. A gdzie się znajduje teraz pan Windston?
-Gdy policja przyjechała na ulicę Wollen jego już nie było.Rozwiesiliśmy list gończy na ulicach i w mieście , ale jeszcze nikt się nie zgłosił.Jest też prawdopodobieństwo ,że po prostu nie ma go w kraju.
Sory ,że nie dokończyłam,ale skończyła mi się wena.Przepraszam.Jutro napiszę dalej. ;)
Julie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz